Obudziło mnie drapanie. Donośne. Wychyliłam się z sypialni i moim oczom ukazał się widok zaskakujący. Mój kot - Kostek wisiał na drzwiach. Zawiesił się w lewym górnym rogu drzwi wejściowych. Na mój widok obrócił się z miną No, co wiszę sobie... Nie mogłam niestety zrobić zdjęcia. Tym razem więc Kostek jako oaza spokoju:
Gdyby batman zamiast kobiety-kota miał po prostu kota, byłby to Kostek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz